Udostępnianie intymnych materiałów w sieci przez nastolatków wiąże się z ryzykiem utraty kontroli nad treściami, które mogą stać się narzędziem hejtu lub cyberprzemocy. Aby chronić dziecko, należy z nim rozmawiać o zagrożeniach, uczyć asertywności i budować zaufanie, zamiast wprowadzać zakazy i całkowicie ograniczać dostęp do internetu.
Przesyłanie intymnych zdjęć może być dla młodej osoby sposobem na okazanie zaufania czy bliskości. Jednak po wysłaniu takiego materiału traci się kontrolę nad tym, kto go zobaczy, zapisze lub udostępni. Usunięcie zdjęcia z telefonu czy profilu nie gwarantuje, że zniknęło ono z sieci, a prywatna treść może w przyszłości stać się źródłem wstydu.
Nastolatek może ulec presji rówieśników i zrobić coś, czego nie chce. Dlatego ważne jest, aby wiedział, że ma prawo odmówić i nie musi w ten sposób udowadniać swoich uczuć. Szczególnym zagrożeniem jest szantaż, w którym ktoś wykorzystuje otrzymane zdjęcia do wywierania presji, żądając kolejnych materiałów lub pieniędzy. Zjawisko to określane jest terminem sextortion.
Rozmowa z dzieckiem nie powinna zaczynać się od straszenia. Należy przekazać mu, że nie musi nikomu wysyłać intymnych zdjęć i ma prawo powiedzieć „nie”. Trzeba uświadomić nastolatka, że raz wysłane zdjęcie może zostać skopiowane i rozpowszechnione, a ustawienia prywatności nie dają pełnej kontroli. Kluczowe jest, aby wiedział, że jeśli ktoś go szantażuje, powinien jak najszybciej powiedzieć o tym zaufanej osobie dorosłej.
Edukacja i uczenie bezpiecznego korzystania z mediów społecznościowych są skuteczniejsze niż zakazy. Rodzic powinien dać dziecku jasny komunikat: „Jeśli coś takiego się wydarzy, możesz mi o tym powiedzieć. Nie będę Cię oceniać. Razem poszukamy rozwiązania”. Poczucie bezpieczeństwa może sprawić, że nastolatek zwróci się o pomoc, zanim problem stanie się poważniejszy. Warto też przypominać, że każda aktywność w sieci tworzy cyfrowy ślad.


Wczytywanie komentarzy...