Debiutancki tomik poetycki Krzysztofa Kocha pod tytułem „cytostatycznie” ukazał się nakładem Wydawnictwa Austeria. Książka, będąca nagrodą w Konkursie im. Anny Świrszczyńskiej, zawiera 32 utwory. Stanowi poetycki zapis doświadczenia związanego z chorobą i odchodzeniem ojca.
Autorka recenzji, Joanna Żabnicka, zwraca uwagę na formalne aspekty tomiku. Krzysztof Koch, jako zecer, eksperymentuje z adiustacją, używając spacji i akapitów do oddania uczucia pustki. Książkę rozpoczyna wiersz-retrospekcja, w którym pojawia się wspomnienie psa, który, jak domniemywa podmiot liryczny, „pierwszy wiedział”.
Tomik dedykowany jest „pamięci Taty” i opowiada o wydarzeniu, które w umyśle wciąż nie jest zakończone. Według recenzentki, choć utwory mogą początkowo wydawać się formalnie uporządkowane, pojawiają się w nich momenty, gdy słowa oddają się żalowi. W tomiku znaleźć można fragmenty takie jak: „nie zapomniałem nie martw się wychodzisz po godzinie / mówisz że lepiej niż ostatnio i jedźmy do domu tam / w spokoju zarzygasz łazienkę a ja w rytm rzygania w kącie / wyleję z oczu pomyje”.
W książce pojawiają się powtarzalne ramy formalne. Jedną z nich jest motyw wracania do domu, najpierw z ojcem, a potem bez niego. Inną jest postać psa, który stróżuje historii: pierwszy rozpoznaje chorobę i towarzyszy w żałobie. Nazwa choroby zostaje sprowadzona do litery „c”. Podmiot liryczny próbuje także zrytmizować rzeczywistość, o czym świadczą odwołania do Strawińskiego i Satiego.
Według recenzji, „cytostatycznie” to historia dekonstrukcji człowieka przez chorobę, która dotyka również osoby towarzyszące choremu. Joanna Żabnicka podkreśla, że w tomiku nie zapomniano o perspektywie ojca, co zostaje odnotowane w wierszu „cyborg”, opisanym jako ostatni bastion podmiotowości chorego.
W podsumowaniu recenzji czytamy, że debiutancki tomik Krzysztofa Kocha to krótka i intensywna książka. Przedstawia ona strategie przetrwania dla tych, którzy asystują w odchodzeniu bliskiej osoby i pozostają po jej śmierci.


Wczytywanie komentarzy...