Nauka jazdy na rowerze to nie tylko opanowanie techniki, ale również radzenie sobie z emocjami, takimi jak chęć rywalizacji. Zanim najmłodsi wyruszą na miejskie trasy, można przećwiczyć z nimi podstawy bezpieczeństwa. Pomocą służy pięć prostych ćwiczeń, które uczą hamowania, obserwacji otoczenia i odpowiedzialności.

Chęć bycia pierwszym i dorównania kolegom może sprawić, że młody rowerzysta zapomni o ostrożności. Ten problem porusza książka „Saga i wyścigi” z serii „Saga z ulicy Słonecznikowej” autorstwa Josefine Sundström. Historia pięcioletniej bohaterki, dla której rywalizacja z kuzynami staje się frustrująca, może być punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o tym, czy wygrana jest ważniejsza od bezpiecznego dotarcia do celu.

Pierwsze ćwiczenia powinny odbywać się na bezpiecznym placu. Jedno z nich polega na nauce hamowania i zatrzymywania się na sygnał „STOP” od dorosłego. Warto też utrwalić sekwencję: zwolnij, zatrzymaj się, popatrz, a dopiero potem jedź. Inne ćwiczenie to spokojne przejeżdżanie slalomem między ustawionymi przedmiotami, co uczy kontroli kierunku i koordynacji, a nie szybkości.

Kolejne propozycje dotyczą rozmowy o rywalizacji. Można urządzić „wyścig”, w którym zwycięża nie najszybszy, ale ten, kto najlepiej przestrzega ustalonych zasad. Przed każdą jazdą można też wprowadzić rytuał wspólnego sprawdzania roweru: kasku, hamulców, opon, świateł i dzwonka. Uczy to dziecko, że rower to środek transportu wymagający odpowiedniego przygotowania.

Nabyte umiejętności można później przenieść na wspólne, rodzinne przejażdżki. Poznań jest miastem, w którym rower może być codziennym środkiem przemieszczania się, a każda wyprawa staje się dla dziecka lekcją miejskiej mobilności. Celem rozmów o bezpieczeństwie jest budowanie odpowiedzialności i dobrych odruchów, a nie wywoływanie strachu przed jazdą. Kilkulatek nie musi znać wszystkich przepisów, ale powinien opanować podstawy, takie jak zatrzymywanie się, obserwacja otoczenia i słuchanie wskazówek dorosłego.