Władysław Reymont wielokrotnie odwiedzał Poznań nie tylko w sprawach urzędowych związanych z zakupem majątku w Kołaczkowie. Pisarz korzystał z życia towarzyskiego i kulturalnego miasta, a w ostatnich latach życia często bywał w poznańskich lecznicach i szpitalach z powodu pogarszającego się zdrowia.

Początkowe wizyty Władysława Reymonta w Poznaniu miały charakter urzędowy i wiązały się z dopełnieniem formalności dotyczących nabycia majątku w Kołaczkowie. Sprawy w jego imieniu w Okręgowym Urzędzie Ziemskim przy ul. Fredry prowadziła znajoma pisarza, Józefa Michałkiewicz. Pisarz bywał w mieście również w celach towarzyskich. Odwiedzał m.in. prezydenta Ziemstwa Kredytowego Józefa Żychlińskiego w jego służbowym mieszkaniu przy ul. Wjazdowej, dzisiejszej ul. Św. Marcin, oraz wojewodę Witolda Celichowskiego w urzędzie przy ul. Gołębiej.

Reymont korzystał także z oferty kulturalnej i gastronomicznej Poznania. W lipcu 1924 roku był w Teatrze Polskim na premierze farsy Władysława Zalewskiego pt. „Maskota”, którą recenzent Edward Ligocki określił jako „nędzną ramotę”. Tego samego dnia pisarz odwiedził restaurację i winiarnię „Hungaria” przy Placu Wolności. Latem 1924 roku w Café Esplanade spotkał się z Przemysławem Mączewskim, redaktorem „Illustracji Polskiej”, w której ukazało się opowiadanie Reymonta pt. „Osądzona”.

Ważnym powodem przyjazdów pisarza do Poznania był pogarszający się stan zdrowia. W lipcu 1925 roku pisał: „Moje kalekie życie zmusza mnie do trzymania się miasta i doktorów”. Reymont leczył się m.in. w lecznicy dr. Stanisława Janty-Połczyńskiego przy pl. Nowomiejskim 1a. W czerwcu 1923 roku przebywał w sanatorium, gdzie poddawał się elektroterapii, mieszkając w pensjonacie przy ul. 3 Maja nr 7. W sierpniu 1920 roku spędził dziesięć dni w szpitalu sióstr Elżbietanek przy ul. Łąkowej.

Ostatni pobyt Reymonta w Poznaniu miał miejsce we wrześniu 1925 roku, kiedy na sześć tygodni trafił do Szpitala Przemienienia Pańskiego. W szpitalu przy Placu Bernardyńskim odwiedziła go delegacja wydawnictwa „Piast” z Krakowa. Dzięki opiece lekarzy jego stan na pewien czas się poprawił, co pozwalało mu na krótkie wycieczki. Ostatecznie pociągiem wyjechał do Warszawy.

Na przełomie września i października 1926 roku wdowa po pisarzu, Aurelia, przekazała Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu fragment jego księgozbioru. Dar obejmował materiały, z których Reymont korzystał podczas pracy nad powieścią „Rok 1794”.